Siedziałam
tak chyba z 10 minut, ale wstałam i poszłam do kuchni po wodę żeby wziąć te
witaminy, które kupiłam wcześniej. Z wodą w szklance wróciłam na kanapę gdzie
siedział Zayn. Położyłam szklankę na stole i musiałam znów wstać po torebkę
która leżała na fotelu. Wyjęłam z niej siatkę z tabletkami i wzięłam dwie różne
po czym popiłam je wodą.
-Jedziesz
jeszcze dziś do pracy?-spytałam patrząc na Zayna.
-Nie,
dzisiaj już nie, zostaje z tobą w domu.-powiedział i przytulił się do mnie.
-Wiesz
co?-zaczęłam.
-Co,
kochanie?-spytał.
-Jestem
głodna.-powiedziałam.
-A co
byś chciała zjeść?-zapytał patrząc na mnie.
-Nie
wiem, a co mam do wyboru?-spytałam.
-Oj dużo
rzeczy.-powiedział.
-No to
ja bym sobie zjadła…-powiedziałam i zaczęłam myśleć, miałam ochotę zjeść
naleśniki.-Naleśniki z bitą śmietaną.-powiedziałam a Zayn jęknął.
-Nie
chcę mi się.-burknął. Ja usiadłam mu na kolanach.
-No
proszę cię Zayn. Skorzystamy oboje bo jak zrobisz mi to ty też coś dostaniesz,
oczywiście mniejszą porcję ale to zawsze coś.-powiedziałam a Zayn zaczął się
śmiać.-Z czego się śmiejesz?-spytałam, ale on cały czas się głupio śmiał.
Zeszłam z jego nóg i usiadłam jak najdalej od niego ze złą miną. No bo z czego
on się śmiał? Byłam głodna a nie chciało mi się nic robić.
-Nie
dąsaj się tak.-powiedział kiedy się uspokoił i przysunął się do mnie.
-Wiesz
co to przestrzeń osobista?-spytałam.
-Nie,
nie wiem, no nie bądź zła, śmiałem się bo tak słodko prosiłaś, no przepraszam.
W nagrodę zrobię ci naleśniki.-powiedziałam całując mnie po szyi.
-Gdzieś
mam twoje naleśniki.-powiedziałam, ale to było kłamstwo.
-To co
byś chciała?-spytał.
-Nic,
nie jestem głodna.-powiedziałam.
-Jak
chcesz.-powiedział i włączył tv. Leciał jakiś mecz, nie miałam co robić więc go
oglądałam razem z Zaynem. Jednak byłam głodna i chciałam naleśniki. Szkoda że
nie mamy takiej kucharki w domu. Zayn zasnął na moich kolanach co było dziwne
bo jak lecą jakieś mecze to on je zazwyczaj ogląda. Zsunęłam jego głowę i
położyłam na swoje miejsce poduszkę żeby było mu wygodnie, a sama poszłam do
kuchni, żeby zrobić sobie naleśniki. Wyciągnęłam potrzebne składniki i zrobiłam
ciasto, wyciągnęłam patelnię i wlałam trochę oleju po czym postawiłam na gaz.
Kiedy patelnia była nagrzana wlałam na nią ciasto. Kiedy usmażyłam wszystkie,
poszłam do lodówki po bitą śmietanę. Kiedy otworzyłam lodówkę i wzrokiem
szukałam śmietany poczułam na swojej talii czyjeś ręce. Wystraszyłam się i
szybko odwróciłam.
-Nie bój
się to tylko ja, kochanie.-powiedział z uśmiechem.
-Nie rób
tak więcej.-powiedziałam i ze śmietaną poszłam po swoje naleśniki po czym
poszłam do salonu. Wygodnie usiadłam i zaczęłam jeść.
-Nie
podzielisz się?-spytał Zayn.
-Skoro
chcesz to sobie weź, nie będę cię karmiła.-powiedziałam podając mu talerz.
-O
dziękuje, myślałem że mi nie dasz.-powiedział jedząc.
-Nie
jestem taka.-powiedziałam. Kiedy się najadłam poszłam do kuchni zrobić sobie
herbatę. Z kubkiem w ręce wróciłam na kanapę. Zayn oglądał coś w tv, ale ja nie
byłam tym zainteresowana. To był chyba jakiś horror. Co chwilę ktoś kogoś
zabijał, masakra jakaś. Siedziałam wtulona w Zayna i piłam herbatę. Ten film
był jakiś dziwny. Odłożyłam kubek na stół i poszłam posprzątać kuchnię, kiedy
skończyłam poszłam na górę wziąć prysznic i przebrać się w piżamę. Skończyłam
czesać wilgotne włosy i poszłam położyć się na łóżko. Szczerze nie chcę widzieć
na oczy swojego ojca. On zabił moją matkę. Zabił ją i nie trafił za kratki. To
wszystko jest strasznie dziwne. Może powinnam z nim pogadać? A co jak zrobi mi
krzywdę? Nie, co ja mówię, chyba ktoś mnie uderzył w głowę. Jakoś do tej pory
nie zrobił mi krzywdy więc teraz też mi jej nie zrobi. Nawet nie zwróciłam
uwagi kiedy Zayn poszedł do łazienki, nieźle musiałam być zamyślona. Kiedy
wyszedł z łazienki położył się obok mnie i przyciągnął mnie do siebie tak, że
centralnie się w niego wtuliłam mi to nie przeszkadzało. Byłam zmęczona więc
szybko odpłynęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz