Otworzyłam
oczy i zobaczyłam otaczającą mnie biel.
-Co się
stało? Gdzie ja jestem?-spytałam zdezorientowana.
-Jest
pani w szpitalu. Dobrze się pani czuję?-spytała jakaś pielęgniarka.
-Tak,
wszystko w porządku. Co z moim dzieckiem?-spytałam.
-Wszystko
w porządku niech się pani nie martwi.-powiedziała z uśmiechem.
-Dziękuje.-powiedziałam,
a ona uśmiechnęła się do mnie i wyszła. Byłam chyba na izbie przyjęć więc
pewnie zaraz mnie wypuszczą. Miałam w głowie mętlik. Mój ojciec zabił matkę,
która chciała zabić go pierwsza i mnie zostawić. To jest jakaś chora sytuacja.
-Jak się
czujesz?-spytał Zayn który właśnie wszedł.
-Dobrze.-odpowiedziałam.-Wiesz
chciałam ci powiedzieć o dziecku, ale przez mojego ojca nie
mogłam.-powiedziałam.-Przykro mi że to nie ja ci powiedziałam.
-Nie
ważne, ważne że tobie i dziecku nic się nie stało i że dobrze się
czujesz.-powiedział i przytulił mnie do siebie.-Który to tydzień?-spytał po
chwili ciszy Zayn.
-11,
prawie 3 miesiąc.-powiedziałam z uśmiechem.-Cieszysz się?-spytałam.
-Tak, bardzo.
Cieszę się że dasz mi dziecko.-powiedział i cmoknął mnie w usta.
-Zayn
jest tutaj mój ojciec?-spytałam.
-Nie,
był ale powiedziałem żeby pojechał do domu żeby cię nie denerwował.-powiedział.
-A on
wie o naszym dziecku?-spytałam.
-Na
razie nie.-odpowiedział.
-No i
dobrze, nie mów mu.-powiedziałam.
-Ale
dlaczego? To twój ojciec ma prawo wiedzieć że jego córka jest w ciąży a on
będzie dziadkiem.-powiedział.
-Nie,
nie chcę żeby wiedział. Nasze dziecko nie będzie miało z nim
kontaktu.-powiedziałam obejmując twarz Zayna swoimi rękami.
-Nie
możesz zabraniać mu kontaktów z wnukiem.-powiedział.
-Dobra
nie gadajmy o nim.-powiedziałam.-Jak ty się w ogóle dowiedziałeś o tej całej
sprawie?-spytałam ciekawa.
-Kiedyś
byliśmy załatwić interesy w Barcelonie i po spotkaniu kiedy wróciliśmy do
hotelu poszliśmy na drinka, twój ojciec przesadził więc pomogłem mu dojść do
jego pokoju. Poprosił żebym wysłuchał jego historię więc zostałem i słuchałem
go nie mogłem w to uwierzyć ale to wszystko okazało się prawdą. Prosił żebym zachował
to dla siebie i nic nikomu nie mówić a zwłaszcza tobie.-powiedział. Czyli wie
już od kilku miesięcy i nic mi nie powiedział. Nie mam do niego żalu, ani nie
jestem na niego zła. To był zasrany obowiązek mojego ojca żeby powiedzieć mi
prawdę. Ale tego nie zrobił.
-Jesteś
na mnie zła?-spytał Zayn kiedy milczałam.
-Nie,
nie jestem zła.-powiedziałam i objęłam rękami twarz Zayna po czym go
pocałowałam a on oddał pocałunek.
-Dzień
dobry. Dobrze się pani czuję?-spytał lekarz który wszedł.
-Tak
dobrze się czuję. Mogłabym już iść do domu?-spytałam.
-Tak nie
widzę problemu. Proszę na siebie uważać i unikać stresów.-powiedział.
-Dobrze
postaram się.-powiedziałam z uśmiechem wstając z łóżka czy czegoś co je
przypominało. Zayn złapał mnie za rękę i wyszliśmy. Wsiedliśmy do auta i Zayn
odjechał ze szpitalnego parkingu.
-Zayn?-spytałam.
-Tak?-spytał.
-Mógłbyś
zatrzymać się przy jakieś aptece?-spytałam.
-Tak, a
po co?-spytał.
-Bo
muszę kupić witaminy, a wcześniej zapomniałam. Teraz jest po drodze więc cię o
to proszę.-powiedziałam a on
przytaknął.-Gdzie jest moja torebka?-spytałam kiedy Zayn stanął przy jakieś
aptece. Bez słowa sięgnął ręką z tyłu samochodu i podał mi torebkę.
-Proszę.-powiedział.
-Dzięki.-powiedziałam
i wyciągnęłam portfel i receptę.-Zaczekasz? Zaraz wrócę.-powiedziałam a on
przytaknął. Kiedy weszłam do apteki było trochę ludzi więc musiałam poczekać na
swoją kolej. Obsłużyła mnie jakaś kobieta około pięćdziesiątki. Kiedy kupiłam
to co miałam, poszłam w stronę samochodu a po chwili do niego wsiadłam.
-Ok,
możemy jechać.-powiedziałam i spojrzałam w stronę Zayna, który w ręce trzymał
zdjęcie naszego dziecka z USG.-Zapomniałam ci je pokazać.-powiedziałam.-Skąd
wiedziałeś że mam je w torebce?-spytałam.
-Dzwonił
twój telefon i akurat natrafiłem na zdjęcie.-powiedział z uśmiechem patrząc na
mnie.
-A kto
dzwonił?-spytałam.
-Twój
ojciec.-odpowiedział podając mi zdjęcie żebym je schowała i tak też zrobiłam.
-Mogłeś
nie odbierać.-powiedziałam kiedy Zayn jechał w stronę domu.
-Twój
tata martwił się o ciebie.-powiedział Zayn.
-Nie
interesuję mnie to.-powiedziałam.
-Nie
bądź na niego zła.-powiedział.
-Ciekawe
jak ty byś się czuł na moim miejscu.-powiedziałam. 10 minut później byliśmy pod
domem. Wysiadłam z samochodu i z kluczami w ręce poszłam otworzyć drzwi od
domu. Kiedy weszłam rzuciłam klucze na szafkę która była w korytarzu, a kiedy
ściągałam buty do domu wszedł Zayn. Położyłam torebkę na fotelu w salonie a
sama usiadłam na kanapie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz