Jeszcze
dwa tygodnie i nasz dzidziuś się urodzi. Już nie mogę się doczekać. Z panią Eve
dobrze się dogaduję i nie nudzę się kiedy jestem w domu tak jak kiedyś. Zayn
jest w pracy i powinien już niedługo wrócić, a pani Eve poszła już do domu. Siedziałam
na kanapie, oglądałam tv i jadłam lody kiedy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi,
więc musiałam wstać. Otworzyłam drzwi i ujrzałam w nich mojego ojca.
-Czego
chcesz?-spytałam.
-Mogę wejść?-spytał,
nie odzywając się szerzej otworzyłam drzwi żeby wszedł. Poszłam do salonu i
usiadłam na kanapie.
-Po co
przyszedłeś?-spytałam.
-Odwiedzić
cię.-powiedział siadając na fotelu naprzeciwko mnie.-I muszę ci coś powiedzieć.
-Nagle
przypomniałeś sobie, że masz córkę?-spytałam z kpiną w głosie.
-Nie
przyszedłem się kłócić.-powiedział.
-Do
rzeczy.-powiedziałam bo nie chciałam przebywać w jego towarzystwie.
-Będziesz
miała rodzeństwo, Paula jest w ciąży i niedługo weźmiemy ślub.-powiedział. Nie
mogłam w to uwierzyć. Ta suka złapała go na dziecko.
-To
jakiś żart?-spytałam niedowierzając.
-Nie to
nie jest żart. Nie cieszysz się?-spytał szczęśliwy.
-Nie,
wcale. Ta suka złapała cię na dziecko.-powiedziałam, a on się wkurzył.
-Mówiłem
ci już że Paula nie jest suką.-powiedział.-Przyszedł żeby ci powiedzieć o nowinie,
a ty jesteś niemiła i wulgarna.-powiedział.
-A czego
się spodziewałeś? Że rzucę ci się na szyję ze szczęścia i zacznę gratulować. No
to się pomyliłeś.-dodałam.
-Jak
dowiedziałem się, że jesteś w ciąży to się cieszyłem, a ty? Jak mi się odpłacasz?-spytał.
-Ja
jestem w ciąży ze swoim mężem i on nie jest starszy ode mnie o 20
lat.-powiedziałam.
-Dobra
pójdę już, nie będę się z tobą kłócił, a poza tym w domu czeka
Paula.-powiedział i wyszedł. Nie wierzę, złapała go na dziecko, a on teraz przy
niej lata jakby był nienormalny. Siedziałam patrząc się na ścianę chyba przez
15 minut, aż usłyszałam, że ktoś przyszedł.
-Cześć
kochanie.-podszedł do mnie i pocałował w usta.-Coś się stało?
-Wiesz
co się stało? Ta suka Paula jest w ciąży.-powiedziałam wkurzona i wstałam z
kanapy.
-Wow.-Zayn
powiedział był taki zaskoczony jak ja.
-Niedługo
wezmą ślub, a do tego lata cały czas przy niej.
-Skąd
wiesz?-spytał.
-Przyszedł
jakieś pół godziny temu i mnie poinformował. Myślał, że będę mu gratulować i
rzucę mu się na szyję ze szczęścia.-powiedziałam.-Złapała go na dziecko, jestem
ciekawa czy to na pewno jego dziecko i czy w ogóle jest w ciąży.
-Chyba
nie jest taka głupia i nie kłamałaby, że jest w ciąży.-powiedział Zayn.
-No nie
wiem, po niej można spodziewać się wszystkiego.-powiedziałam i usiadłam na
kanapie obok Zayna wtulając się w niego. Siedzieliśmy i gadaliśmy aż nie
zadzwonił telefon Zayna. Musiał go odebrać więc poszedł na taras. Ja poszłam na
górę, żeby spakować do torby do szpitala jeszcze parę rzeczy. Czułam, że już
niedługo urodzę, czasem czułam lekkie skurcze i bóle w podbrzuszu, ale nic nie
mówiłam, żeby nie martwić Zayna.
-Co
robisz?-spytał Zayn kiedy schylałam się, żeby spakować ubrania.-Nie powinnaś się
schylać.-powiedział kiedy zapinałam torbę.
-Nic mi się
nie stanie. Nie martw się.-powiedziałam siadając na łóżku.
-Martwię
się, nie możesz się schylać i dźwigać, bo zrobisz krzywdę sobie i
dziecku.-powiedział przytulając moje ciało do swojego.
-Nic mi
nie jest.-powiedziałam. Poczułam lekki ból i lekko się skrzywiłam.
-Co się stało?-spytał
Zayn.
-Nic,
tylko trochę mnie boli. Czasem mam takie lekkie skurcze, to nic.-powiedziałam
głaszcząc swój duży brzuch.
-Czemu
mi nie powiedziałaś?-spytał.
-Nie
chciałam cię martwić.-powiedziałam i nagle ktoś zaczął dzwonić do drzwi.
-Pójdę
otworzyć zaczekaj i zaraz dokończymy tą rozmowę.-powiedział i wyszedł. Ciekawe
kto to może być. Minęło jakieś 5 minut, a Zayn nie wraca. Wstałam z łóżka i
trzymając się za brzuch zeszłam na dół. Gdzie usłyszałam jakieś krzyki. Poszłam
do korytarza i zobaczyłam jak Paula klei się do Zayna, a on ją odpycha.
-Zostaw
go.-powiedziałam podchodząc bliżej i odpychając ją od Zayna.-Po co tu
przyszłaś?-spytałam podchodząc do Zayna.
-Chciałam
kontakt do ginekologa, a Zayn zaczął się do mnie przystawiać i mu
uległam.-powiedziała, co za żmija.
-Nie
kłam, a najlepiej stąd wyjdź.-powiedziałam.
-Twój
mąż się do mnie przystawiał, powinnaś na niego uważać.-powiedziała. Czułam bóle
w podbrzuszu, ale nie chciałam, żeby ta suka widziała, że jestem słaba.
-Ty jesteś
jakaś nienormalna, nie kłam, mój ojciec ci nie wystarcza więc chcesz mojego
męża? To się pomyliłaś. A teraz wyjdź, albo wyrzucę cię za te twoje paskudne
blond włosy.-powiedziałam. Paula zaczęła coś gadać pod nosem po czym wyszła
mocno trzaskając drzwiami.
-Czego
ona chciała?-spytałam odwracając się w stronę Zayna trzymając się za brzuch.
-Przyszła
spytać o lekarza, ale kiedy zobaczyła, że to ja uczepiła się mnie i nie chciała
puścić. Chciałem ją odepchnąć, ale nie chciałem jej popychać, bo bałem się, że
zrobię jej krzywdę.-wyjaśnił, a ja się do niego przytuliłam.
-Źle się
czuję, muszę iść się położyć.-powiedziałam odklejając się od Zayna. On po
prostu podniósł mnie i zaniósł do sypialni. Mówiłam mu żeby mnie postawił, bo
jestem ciężka, ale mnie nie słuchał. Położył mnie na łóżku i usiadł obok mnie
na łóżku. Brzuch mnie bolał coraz bardziej. Skuliłam się na łóżku.
-Zayn,
zawieziesz mnie do szpitala?-spytałam kiedy już nie mogłam wytrzymać.
-Źle się
czujesz?-spytał zmartwiony.
-Tak
chyba się zaczęło. Musimy jechać do szpitala.-powiedziałam. Zayn wziął torbę i
zaniósł mnie do samochodu. Pół godziny później byliśmy w szpitalu. Od razu
wzięli mnie na porodówkę, pytali czy Zayn ma być przy porodzie więc oboje się zgodziliśmy.
Lekarz mówił, że nic się nie stanie jak urodzę dwa tygodnie przed terminem. To
wszystko przez ten stres. Nie miałam siły, a musiałam przeć, Zayn gadał że dam
radę i w ogóle i strasznie mnie denerwował to nie była jego wina ale nic na to
nie poradzę, że byłam na niego wkurzona, to wszystko przez to, że nie mogłam
już przeć, wszystko mnie bolało, nie miałam siły, a dziecka nie było jeszcze na
świecie. Po paru mocnych pchnięciach poczułam ulgę i usłyszałam płacz dziecka.
-Mają
państwo zdrowego synka, gratulację.-powiedział lekarz. Chwilę później trzymałam
synka w objęciach i całowałam go w czółko. Był taki malutki i słodki. Warto
było tyle cierpieć, żeby teraz mieć takiego skarba. Wzięli dziecko na badania,
a mnie przewieźli do Sali. Byłam strasznie zmęczona i poszłam spać.