środa, 2 lipca 2014

Rozdział 1

Siedzę teraz w domu mojego ojca i słucham go i mojego męża jak rozmawiają o interesach. Tak mam 24 lata i męża który ma 25 lat. Mój ojciec tak jakby zmusił mnie do ślubu, mama nie żyje, umarła jak byłam mała, miałam chyba 4 lata więc nie zbyt ją pamiętam. Była bardzo chora na raka i umarła, więc wychowywał mnie ojciec. Rok temu wyszłam za mąż za Zayna Malika. On i mój ojciec mają wspólne interesy. Ja nie mieszkam już w rodzinnym domu. Musiałam się wyprowadzić. Teraz mieszkam w większym domu choć ten też nie należy do najmniejszych. Dzisiaj przyszliśmy do mojego ojca na obiad. Moje małżeństwo jest nie wiem jak to określić. Czasem się kłócimy, czasem wyjeżdżam z Zaynem za granicę w sprawach służbowych ale też czasem odpoczywamy, chodzimy na różne bankiety. Czy coś do siebie czujemy? Zayn jest przystojny i w ogóle i myślę że można się w nim zakochać. Ale czy ja go kocham? Sama nie wiem.
-My będziemy się już zbierać.-powiedział Zayn wstając, ja zrobiłam to samo. Przytuliłam tatę i wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do domu. Pół godziny później byliśmy w domu. Poszłam na górę się przebrać i zeszłam do kuchni zrobić kolację. Kiedy chciałam zawołać Zayna, usłyszałam jak z kimś rozmawia przez telefon, nie chciałam podsłuchiwać ale ciekawość wzięła górę.
-Słuchaj John umawialiśmy się inaczej. Lepiej zrób co mówię albo córeczka dowie się prawdy o swojej matce.-powiedział Zayn, jestem pewna że rozmawiał z moim ojcem, bo on ma na imię John. Tylko jaka prawda o mojej mamie. Nie chciałam dalej słuchać, więc weszłam po cichu na schody i poszłam do sypialni gdzie położyłam się na łóżko. Jakieś 15 minut później przyszedł Zayn.
-Czemu tutaj siedzisz? Nie będziesz jadła kolacji?-spytał siadając na łóżku.
-Nie, nie jestem głodna straciłam apetyt.-powiedziałam patrząc na Zayna.
-A to czemu niby?-spytał całując mnie po szyji.
-No po prostu, nie rozumiesz?-spytałam wkurzonym głosem.
-A tobie co hm?-zapytał.-Nie martw się zaraz poprawie ci humor.-powiedział zwisając nade mną. Chciałam wstać ale uniemożliwił mi to.-Hana uspokój się.-powiedział zły.
-Dobra będziemy się pieprzyć, ale pod jednym warunkiem.-powiedziałam.
-Jakim?-spytał.
-O czym rozmawiałeś z moim ojcem?-spytałam.
-O niczym, gadaliśmy o interesach jak zwykle.-powiedział patrząc na mnie.
-Nie kłam.-powiedziałam.
-Nie kłamie.-powiedział znów składając na mojej szyi pocałunki. Odepchnęłam go od siebie i wstałam szybko z łóżka. Chciałam wyjść z sypialni ale Zayn złapał mnie za ramię i pociągnął na łóżko.
-Nie pozwoliłem ci odejść.-powiedział.
-Zejdź ze mnie.-powiedziałam rzucając się po łóżku. Zayn usiadł na moich biodrach. Po chwili poczułam jego rękę na mojej twarzy. Dał mi siarczystego liścia. Dotknęłam się tam, wiedziałam że będę miała siniaka. Znów zaczęłam się rzucać, a on dał mi tym razem 3 razy w twarz.
-Uspokój się chyba że chcesz bardziej oberwać.-powiedział.
-Puszczaj mnie!-krzyknęłam.
-Co ci się stało?-zapytał.
-Czemu nie chcesz powiedzieć mi prawdy?-spytałam płacząc.
-Jakiej znowu prawdy?-spytał..
-Nie ważne, a teraz odpierdol się ode mnie idioto!-krzyczałam.
-Nie tym tonem suko.-powiedział i znów dał mi w twarz.
-Ty sukinsynie nie masz prawa mnie bić.-powiedziałam.
-No i tu się właśnie mylisz, złotko.-powiedział.
-Ty jesteś nie normalny, zostaw mnie w spokoju!-krzyczałam.
-Zamknij się!-on też krzyczał. Zrzuciłam go z siebie i szybko wstałam z łóżka. Wyszłam z pokoju i poszłam szybko w stronę schodów. Zbiegłam po nich, wzięłam klucze od auta i wyszłam szybko z domu. Wsiadłam do auta i pojechałam do taty. 15 minut później byłam pod domem taty. Weszłam bez pukania i poszłam do salonu gdzie siedział.
-Cześć córciu. Coś się stało?-spytał wstając.
-Nic, pokłóciłam się trochę z Zaynem.-powiedziałam i poszliśmy usiąść na kanapę.
-A co ci się stało w policzek?-zapytał przyglądając się mojej twarzy.
-Nic.-powiedziałam i odsunęłam się od taty trochę tym samym on zdjął dłoń z mojego policzka.
-Zayn cię uderzył?-spytał niedowierzając.
-Tak, mówiłam ci że się pokłóciliśmy, trochę go sprowokowałam.-powiedziałam.
-No powiedzmy że ci wierzę.-powiedział i rozsunął swoje ramiona w których po chwili byłam ja. Siedziałam tak wtulona w ojca aż zasnęłam. Obudziły mnie krzyki z korytarza.  
-Lepiej mnie wpuść.-powiedział zły Zayn. Oj nie dobrze.
-Nie Zayn, daj jej czas, za parę dni ją odwiozę do ciebie.-powiedział.
-Nie będziesz mi mówił co mam robić!-krzyczał Zayn.-Wpuść mnie albo ona pozna prawdę.-powiedział. Co? O co tu kurwa chodzi?

Oni mają jakiś sekret który chcę poznać. Wstałam z kanapy i poszłam na korytarz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz