Siedzę
teraz w domu mojego ojca i słucham go i mojego męża jak rozmawiają o
interesach. Tak mam 24 lata i męża który ma 25 lat. Mój ojciec tak jakby zmusił
mnie do ślubu, mama nie żyje, umarła jak byłam mała, miałam chyba 4 lata więc
nie zbyt ją pamiętam. Była bardzo chora na raka i umarła, więc wychowywał mnie
ojciec. Rok temu wyszłam za mąż za Zayna Malika. On i mój ojciec mają wspólne
interesy. Ja nie mieszkam już w rodzinnym domu. Musiałam się wyprowadzić. Teraz
mieszkam w większym domu choć ten też nie należy do najmniejszych. Dzisiaj
przyszliśmy do mojego ojca na obiad. Moje małżeństwo jest nie wiem jak to
określić. Czasem się kłócimy, czasem wyjeżdżam z Zaynem za granicę w sprawach
służbowych ale też czasem odpoczywamy, chodzimy na różne bankiety. Czy coś do
siebie czujemy? Zayn jest przystojny i w ogóle i myślę że można się w nim
zakochać. Ale czy ja go kocham? Sama nie wiem.
-My
będziemy się już zbierać.-powiedział Zayn wstając, ja zrobiłam to samo.
Przytuliłam tatę i wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do domu.
Pół godziny później byliśmy w domu. Poszłam na górę się przebrać i zeszłam do
kuchni zrobić kolację. Kiedy chciałam zawołać Zayna, usłyszałam jak z kimś
rozmawia przez telefon, nie chciałam podsłuchiwać ale ciekawość wzięła górę.
-Słuchaj
John umawialiśmy się inaczej. Lepiej zrób co mówię albo córeczka dowie się
prawdy o swojej matce.-powiedział Zayn, jestem pewna że rozmawiał z moim ojcem,
bo on ma na imię John. Tylko jaka prawda o mojej mamie. Nie chciałam dalej
słuchać, więc weszłam po cichu na schody i poszłam do sypialni gdzie położyłam
się na łóżko. Jakieś 15 minut później przyszedł Zayn.
-Czemu
tutaj siedzisz? Nie będziesz jadła kolacji?-spytał siadając na łóżku.
-Nie,
nie jestem głodna straciłam apetyt.-powiedziałam patrząc na Zayna.
-A to
czemu niby?-spytał całując mnie po szyji.
-No po
prostu, nie rozumiesz?-spytałam wkurzonym głosem.
-A tobie
co hm?-zapytał.-Nie martw się zaraz poprawie ci humor.-powiedział zwisając nade
mną. Chciałam wstać ale uniemożliwił mi to.-Hana uspokój się.-powiedział zły.
-Dobra
będziemy się pieprzyć, ale pod jednym warunkiem.-powiedziałam.
-Jakim?-spytał.
-O czym
rozmawiałeś z moim ojcem?-spytałam.
-O
niczym, gadaliśmy o interesach jak zwykle.-powiedział patrząc na mnie.
-Nie
kłam.-powiedziałam.
-Nie kłamie.-powiedział
znów składając na mojej szyi pocałunki. Odepchnęłam go od siebie i wstałam
szybko z łóżka. Chciałam wyjść z sypialni ale Zayn złapał mnie za ramię i
pociągnął na łóżko.
-Nie
pozwoliłem ci odejść.-powiedział.
-Zejdź
ze mnie.-powiedziałam rzucając się po łóżku. Zayn usiadł na moich biodrach. Po
chwili poczułam jego rękę na mojej twarzy. Dał mi siarczystego liścia.
Dotknęłam się tam, wiedziałam że będę miała siniaka. Znów zaczęłam się rzucać,
a on dał mi tym razem 3 razy w twarz.
-Uspokój
się chyba że chcesz bardziej oberwać.-powiedział.
-Puszczaj
mnie!-krzyknęłam.
-Co ci
się stało?-zapytał.
-Czemu
nie chcesz powiedzieć mi prawdy?-spytałam płacząc.
-Jakiej
znowu prawdy?-spytał..
-Nie
ważne, a teraz odpierdol się ode mnie idioto!-krzyczałam.
-Nie tym
tonem suko.-powiedział i znów dał mi w twarz.
-Ty
sukinsynie nie masz prawa mnie bić.-powiedziałam.
-No i tu
się właśnie mylisz, złotko.-powiedział.
-Ty
jesteś nie normalny, zostaw mnie w spokoju!-krzyczałam.
-Zamknij
się!-on też krzyczał. Zrzuciłam go z siebie i szybko wstałam z łóżka. Wyszłam z
pokoju i poszłam szybko w stronę schodów. Zbiegłam po nich, wzięłam klucze od
auta i wyszłam szybko z domu. Wsiadłam do auta i pojechałam do taty. 15 minut
później byłam pod domem taty. Weszłam bez pukania i poszłam do salonu gdzie
siedział.
-Cześć
córciu. Coś się stało?-spytał wstając.
-Nic,
pokłóciłam się trochę z Zaynem.-powiedziałam i poszliśmy usiąść na kanapę.
-A co ci
się stało w policzek?-zapytał przyglądając się mojej twarzy.
-Nic.-powiedziałam
i odsunęłam się od taty trochę tym samym on zdjął dłoń z mojego policzka.
-Zayn
cię uderzył?-spytał niedowierzając.
-Tak,
mówiłam ci że się pokłóciliśmy, trochę go sprowokowałam.-powiedziałam.
-No
powiedzmy że ci wierzę.-powiedział i rozsunął swoje ramiona w których po chwili
byłam ja. Siedziałam tak wtulona w ojca aż zasnęłam. Obudziły mnie krzyki z
korytarza.
-Lepiej
mnie wpuść.-powiedział zły Zayn. Oj nie dobrze.
-Nie
Zayn, daj jej czas, za parę dni ją odwiozę do ciebie.-powiedział.
-Nie
będziesz mi mówił co mam robić!-krzyczał Zayn.-Wpuść mnie albo ona pozna
prawdę.-powiedział. Co? O co tu kurwa chodzi?
Oni mają
jakiś sekret który chcę poznać. Wstałam z kanapy i poszłam na korytarz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz