-O co ci
chodzi Zayn?-spytałam stojąc obok taty.-Powiedz mi prawdę!-krzyknęłam na ojca.
-Ale o
nic nie chodzi córeczko. To zwykłe interesy.-powiedział ojciec.
-Nie
kłam, nie jestem głupia!-krzyknęłam na niego.-Lepiej powiedz mi prawdę! A jeśli
tego nie zrobisz to i tak dowiem się prawdy!-dokończyłam.
-Dziecko
uspokój się.-powiedział kładąc dłoń na moim policzku, którą natychmiast
strzepnęłam.
-Nie
gadaj bzdur, tylko mów prawdę albo pożałujesz!-powiedziałam.
-O nic,
to ty przestań gadać bzdury.-powiedział idąc w stronę salonu a ja od razu za
nim. Złapał go za ramię, a on odwrócił się w moją stronę.
-Powiedz
prawdę! Słyszałam jak gadałeś z Zaynem o mamie, że albo zrobisz to co masz
zrobić albo poznam prawdę o mamie.-powiedziałam łamiącym się głosem i patrząc
na ojca ze łzami w oczach.
-Dobra
chcesz poznać prawdę?! To ci powiem!.-powiedział.-Twoja matka była dziwką.
Zdradzała mnie na prawo i lewo.-powiedział. Nie mogłam w to uwierzyć.
-Co ty
sobie wyobrażasz nie masz prawa mówić tak o mamie. Nie masz serca. Powiedz
prawdę bo to kłamstwo ci nie wyszło.-powiedziałam płacząc.-Jesteś jakiś
nienormalny.-powiedziałam. Ostatni raz spojrzałam na ojca, wzięłam klucze od
samochodu ze stołu i wyszłam, nawet nie patrząc na Zayna. Wyszłam z domu
trzaskając drzwiami i wsiadłam do auta. Pojechałam do domu i z barku wzięłam
butelkę wódki. Poszłam do ogrodu i tępo patrzyłam w niebo co chwile biorąc duże
łyki wódki. Nie, to nie może być prawda. Mama taka nie była, nie mogła go
zdradzać. On nie ma prawa nazywać jej dziwką. Sam był pewnie nie lepszy. A może
to nie ona tylko on ją zdradzał. Ona taka nie była. Kiedy byłam mniejsza i żyła
moja babcia dużo opowiadała mi o swojej córce a mojej matce. Była dobra, bardzo
mnie kochała,, kiedy byłam w jej brzuchu nie mogła się doczekać aż się urodzę,
bardzo mnie kochała, poświęcała mi mnóstwo czasu i raczej nie miałaby czasu
mieć kochanków. On kłamię ale ja dowiem się prawdy a wtedy on pożałuje swoich
słów. Nawet nie wiem kiedy wypiłam całą zawartość butelki. Z trudem wstałam i
weszłam do domu. Poszłam do barku i wzięłam tym razem butelkę jakiegoś wina.
Miałam gdzieś jakie to wino chciałam się upić i o wszystkim zapomnieć.
Chwiejnym krokiem poszłam w stronę kuchni chcąc otworzyć butelkę. Chwilę
później miałam już otwartą butelkę i piłam wino które było dobre. Kiedy weszłam
do salonu i chciałam usiąść na kanapie poczułam czyiś dotyk na ramieniu.
Wystraszyłam się i krzyknęłam odwracając się twarzą w stronę tej osoby. To był
Zayn. Nie odezwałam się do Zayna tylko wyrwałam rękę z jego uścisku. Usiadłam
na kanapie i przyłożyłam do ust butelkę, piłam ale po chwili Zayn odebrał mi
butelkę.
-Nie pij
tyle.-powiedział odkładając butelkę na stół i siadając obok mnie.
-Co cię
to obchodzi.-powiedziałam wkurzona, ale nie wstałam po butelkę.
-Uwierz
mi dużo.-powiedział.
-Wierzysz
mojemu ojcu?-spytałam po chwili milczenia patrząc na twarz Zayna.-Ty coś wiesz,
powiedz mi prawdę.-powiedziałam.
-Ale ja
wiem tyle co ty.-powiedział też na mnie patrząc.
-Nie
prawda, kłamiesz.-powiedziałam.-Proszę powiedz mi prawdę.-powiedziałam siadając
Zaynowi na kolanach.
-Postaram
się czegoś dowiedzieć zgoda?-powiedział.
-Nie,
powiedz teraz.-powiedziałam.
-Ale ja
nic nie wiem naprawdę.-powiedział.-Chciałem cię przeprosić.-zmienił temat.
-Ale za
co?-spytałam zdezorientowana.
-Za to
że cię uderzyłem. Przepraszam poniosło mnie nie chciałem cię uderzyć.-powiedział
głaszcząc mnie po policzku.
-A za
to, szczerze to przez to wszystko zapomniałam o tym, ale ok wybaczam
ci.-powiedziałam uśmiechając się. Odpuściłam o tej sprawie z ojcem ale mam
zamiar się dowiedzieć prawdy. Mój ojciec nie będzie nazywał mojej mamy dziwką.
Z moich myśli wyrwały mnie pocałunki na szyi. Zayn wziął mnie na ręce i
poszliśmy na górę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz