środa, 2 lipca 2014

Rozdział 2

-O co ci chodzi Zayn?-spytałam stojąc obok taty.-Powiedz mi prawdę!-krzyknęłam na ojca.
-Ale o nic nie chodzi córeczko. To zwykłe interesy.-powiedział ojciec.
-Nie kłam, nie jestem głupia!-krzyknęłam na niego.-Lepiej powiedz mi prawdę! A jeśli tego nie zrobisz to i tak dowiem się prawdy!-dokończyłam.
-Dziecko uspokój się.-powiedział kładąc dłoń na moim policzku, którą natychmiast strzepnęłam.
-Nie gadaj bzdur, tylko mów prawdę albo pożałujesz!-powiedziałam.
-O nic, to ty przestań gadać bzdury.-powiedział idąc w stronę salonu a ja od razu za nim. Złapał go za ramię, a on odwrócił się w moją stronę.
-Powiedz prawdę! Słyszałam jak gadałeś z Zaynem o mamie, że albo zrobisz to co masz zrobić albo poznam prawdę o mamie.-powiedziałam łamiącym się głosem i patrząc na ojca ze łzami w oczach.
-Dobra chcesz poznać prawdę?! To ci powiem!.-powiedział.-Twoja matka była dziwką. Zdradzała mnie na prawo i lewo.-powiedział. Nie mogłam w to uwierzyć.
-Co ty sobie wyobrażasz nie masz prawa mówić tak o mamie. Nie masz serca. Powiedz prawdę bo to kłamstwo ci nie wyszło.-powiedziałam płacząc.-Jesteś jakiś nienormalny.-powiedziałam. Ostatni raz spojrzałam na ojca, wzięłam klucze od samochodu ze stołu i wyszłam, nawet nie patrząc na Zayna. Wyszłam z domu trzaskając drzwiami i wsiadłam do auta. Pojechałam do domu i z barku wzięłam butelkę wódki. Poszłam do ogrodu i tępo patrzyłam w niebo co chwile biorąc duże łyki wódki. Nie, to nie może być prawda. Mama taka nie była, nie mogła go zdradzać. On nie ma prawa nazywać jej dziwką. Sam był pewnie nie lepszy. A może to nie ona tylko on ją zdradzał. Ona taka nie była. Kiedy byłam mniejsza i żyła moja babcia dużo opowiadała mi o swojej córce a mojej matce. Była dobra, bardzo mnie kochała,, kiedy byłam w jej brzuchu nie mogła się doczekać aż się urodzę, bardzo mnie kochała, poświęcała mi mnóstwo czasu i raczej nie miałaby czasu mieć kochanków. On kłamię ale ja dowiem się prawdy a wtedy on pożałuje swoich słów. Nawet nie wiem kiedy wypiłam całą zawartość butelki. Z trudem wstałam i weszłam do domu. Poszłam do barku i wzięłam tym razem butelkę jakiegoś wina. Miałam gdzieś jakie to wino chciałam się upić i o wszystkim zapomnieć. Chwiejnym krokiem poszłam w stronę kuchni chcąc otworzyć butelkę. Chwilę później miałam już otwartą butelkę i piłam wino które było dobre. Kiedy weszłam do salonu i chciałam usiąść na kanapie poczułam czyiś dotyk na ramieniu. Wystraszyłam się i krzyknęłam odwracając się twarzą w stronę tej osoby. To był Zayn. Nie odezwałam się do Zayna tylko wyrwałam rękę z jego uścisku. Usiadłam na kanapie i przyłożyłam do ust butelkę, piłam ale po chwili Zayn odebrał mi butelkę.
-Nie pij tyle.-powiedział odkładając butelkę na stół i siadając obok mnie.
-Co cię to obchodzi.-powiedziałam wkurzona, ale nie wstałam po butelkę.
-Uwierz mi dużo.-powiedział.
-Wierzysz mojemu ojcu?-spytałam po chwili milczenia patrząc na twarz Zayna.-Ty coś wiesz, powiedz mi prawdę.-powiedziałam.
-Ale ja wiem tyle co ty.-powiedział też na mnie patrząc.
-Nie prawda, kłamiesz.-powiedziałam.-Proszę powiedz mi prawdę.-powiedziałam siadając Zaynowi na kolanach.
-Postaram się czegoś dowiedzieć zgoda?-powiedział.
-Nie, powiedz teraz.-powiedziałam.
-Ale ja nic nie wiem naprawdę.-powiedział.-Chciałem cię przeprosić.-zmienił temat.
-Ale za co?-spytałam zdezorientowana.
-Za to że cię uderzyłem. Przepraszam poniosło mnie nie chciałem cię uderzyć.-powiedział głaszcząc mnie po policzku.

-A za to, szczerze to przez to wszystko zapomniałam o tym, ale ok wybaczam ci.-powiedziałam uśmiechając się. Odpuściłam o tej sprawie z ojcem ale mam zamiar się dowiedzieć prawdy. Mój ojciec nie będzie nazywał mojej mamy dziwką. Z moich myśli wyrwały mnie pocałunki na szyi. Zayn wziął mnie na ręce i poszliśmy na górę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz