-Co?!
Jak to twoja dziewczyna?!-krzyknęłam, przecież to niemożliwe. Ta baba ma jakieś
niecałe trzydzieści lat, a on mi wyjeżdża, że to jego dziewczyna? Pewnie chcę
tylko jego kasy.
-Normalnie,
to moja dziewczyna.-powiedział spokojnie.
-Żartujesz
sobie ze mnie? Ona mogłaby być twoją córką.-powiedziałam.
-Nie,
nie żartuję sobie z ciebie. Może i mogłaby być moją córką, ale nie jest. Za to
ty jesteś i chcę żebyś mnie wspierała.-powiedział.
-Nie
wierzę, to chyba jakiś koszmar.-powiedziałam cały czas głaskając się po
brzuchu, żeby choć trochę się uspokoić. Co mu odbiło? Nie wierzę w miłość tej
baby do mojego ojca. To zwykłą naciągaczka.
-Hana,
proszę cię zachowuj się. Pomyśl jak teraz czuję się Paula, nie przywitałaś się z
nią miło. W ogóle się nie przywitałaś. Zachowuj się chociaż dla mnie. Proszę
cię.-powiedział, odwrócił się do tej Pauli chyba.-To moja córka Hana i jej mąż
Zayn.-powiedział.
-Miło mi
Paula.-powiedziała i wyciągnęła w moją stronę rękę. Niechętnie podałam jej
swoją rękę. Wyciągnęła rękę w stronę Zayna i widziałam jak spodobał jej się Zayn.
Niech lepiej od niego spada, bo zrobię jej krzywdę.-O widzę, że jesteś w ciąży.
Gratulację.-powiedziała. Wow szybka jest nie wiedziałam, że jestem w ciąży. A
te swoje gratulacje może schować sobie głęboko, szeroko.
-Wielkie
dzięki.-powiedziałam z udawanym uśmiechem i wtuliłam się w Zayna. Mojego ojca
może sobie wziąć, ale od Zayna wara.
-Czym się
zajmujesz?-spytał Zayn kiedy usiedliśmy. Zayn i ja siedzieliśmy na jednej, a
oni na drugiej.
-Jestem
sekretarką Johna.-powiedziała i uśmiechnęła się do niego. Jaka żenada. Niech
oni przestaną się tak obściskiwać. Porozmawiałabym z ojcem, ale nie chcę
zostawiać Zayna z tą babą, bo jeszcze by się do niego lepiła.
-Zayn
możemy iść? Źle się czuję.-powiedziałam.
-Ale
przyszliście na kolację, a ona jest jeszcze nie gotowa.-powiedziała ta baba.
-Mam
gdzieś tą twoją kolację, udław się nią.-powiedziałam zła wstając z kanapy.
-Hana,
jak ty się zachowujesz?-spytał mnie zły ojciec.
-No co?
Nie interesuję mnie jej kolacja. Zjedźcie sobie ją sami.-powiedziałam. Zayn nie
odezwał się tylko złapał mnie za rękę i prowadził do wyjścia.
-Hana
zaczekaj.-powiedział podniesionym głosem mój ojciec.
-Co?-spytałam
odwracając się w jego stronę.
-Zanim
wyjdziesz przeproś Paule. Chciała być miła, ale ty wszystko
zniszczyłaś.-powiedział. Bardzo zabolały mnie jego słowa, ale nie pokazałam
tego.
-Ja
wszystko zniszczyłam? Jesteś śmieszny, dlaczego nie mogłeś znaleźć sobie kogoś w
swoim wieku co?-spytałam.
-Hana,
zachowuj się, przeproś Paule, a poza tym to nie twoja sprawa dlaczego wybrałem
Paule.-powiedział.
-Nie będę
z tobą w ogóle rozmawiała. Pójdę zanim powiem parę słów za dużo, zresztą ty też.-powiedziałam
po czym wyszłam. Kiedy szłam do samochodu łzy zaczęły moczyć moje policzki.
Wsiadłam do auta i czekałam chwilę za Zaynem. Chwilę później wsiadł i
odjechaliśmy z tego miejsca.
-Dlaczego
płaczesz?-spytał zatroskanym głosem Zayn patrząc na mnie. Siedzieliśmy na
kanapie u nas w domu.
-Widziałeś
tą laskę? Mogłaby być jego córką, ona go nie kocha leci na jego kasę, a on tego
nie widzi. Będzie płakał i nie jestem pewna czy mu pomogę.-powiedziałam.
-Mogłaby
być jego córką, ale nie jest, a poza tym to nie wiesz czy go kocha czy nie.
Nawet jej nie poznaliśmy.-powiedział.
-A co ty
jej tak bronisz? Spodobała ci się?-spytałam.
-Nie,
nie jest w moim typie.-powiedział.
-Widziałeś
jak patrzyła na ciebie kiedy się przywitaliście? Na mojego ojca nawet przez
chwilę tak nie spojrzała.-powiedziałam.
-Przesadzasz,
nie przejmuj się nią.-powiedział spokojnie.
-A może
umówię cię z nią i ją przelecisz skoro jej tak bronisz.-powiedziałam.
-Hana,
nie gadaj bzdur.-powiedział.
-To ty
przestań jej tak bronić. Jest sekretarką mojego ojca, wleciała mu do łóżka i
tak to się skończyło.-powiedziałam.
-Nie
wiem jak to było. Wiesz nie kłóćmy się z powodu tej baby. Szczerze to też jej
nie polubiłem, ale nie chciałem być nie miły. Może leci tylko na kasę twojego
ojca, a on tego nie widzi? Sam nie wiem.-powiedział.
-Jestem
pewna, że leci tylko na jego kasę. Nie wierzę w to, że się w nim zakochała.
Dlaczego nie mógł sobie znaleźć kogoś w swoim wieku? Wtedy nie miałabym nic
przeciwko.-powiedziałam. Pogadaliśmy jeszcze chwilę, po czym poszliśmy na górę.
Wzięłam szybki prysznic i nie czekając na Zayna poszłam spać. Rano kiedy się obudziłam
Zayna już nie było. Było coś po 9. Za wcześnie, żeby jechać do ojca do firmy.
Postanowiłam, że zrobię mu niespodziankę i go odwiedzę. Wstałam z łóżka,
ubrałam się, uczesałam i zeszłam na dół. Zrobiłam sobie herbatę i kanapki i z
nimi poszłam do salonu. Oglądając tv jadłam śniadanie. Kiedy zjadłam śniadanie
poszłam złożyć naczynia do zmywarki i posprzątać po śniadaniu, bo zrobiłam
trochę syfu w kuchni. Miałam jeszcze trochę czasu więc postanowiłam trochę
posprzątać. Pozamiatałam i umyłam podłogę w całym domu. Spojrzałam na zegarek
było coś po 13. Trochę czasu mi zeszło. Zrobiłam obiad i poszłam na górę.
Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w inne ciuchy. Wzięłam torebkę i
zeszłam na dół. W kuchni siedział Zayn i jadł obiad.
-Cześć
kochanie.-powiedział kiedy mnie zauważył.
-Cześć.-powiedziałam
i podeszłam do niego i pocałowałam go lekko w usta.
-Idziesz
gdzieś?-spytał.
-Tak,
jadę na chwilę do mojego ojca.
-Po
co?-spytał.
-Muszę z
nim porozmawiać i wyjaśnić parę rzeczy. Nie zejdzie mi długo. A ty skończyłeś
już na dziś swoją pracę?
-Tak.
-Jak wrócę
to razem poleniuchujemy ok?-spytałam, a on przytaknął.
-Kocham
cię.-powiedziałam po czym podeszłam do Zayna i zaczęłam się z nim całować.
-Ja
ciebie też. Uważaj na siebie.-powiedział kiedy byłam już w korytarzu. Na te
słowa uśmiechnęłam się. Wzięłam kluczyki i poszłam do samochodu. Niecałe 20
minut później byłam pod firmą ojca. Zaparkowałam auto i poszłam do budynku. Od
razu skierowałam się do winy. Ten budynek znam najlepiej. Kiedy byłam mała
często go zwiedzałam, bo nie miałam co robić kiedy tata mnie tu zabierał, a
miał jakieś ważne spotkania. Na samą myśl się uśmiechnęłam. Chwilę później
byłam już na górze.
-Cześć
Samanto.-przywitałam się z sekretarką mojego ojca.
-Cześć
Hana, widzę, że ciąża ci służy.-powiedziała 35 letnia kobieta. Zawsze lubiłam
Samantę, była miła i zawsze mi pomagała kiedy potrzebowałam pomocy.
-Tak,
dzięki. Ojciec jest u siebie?-spytałam.
-Tak.-odpowiedziała.
-Zajęty?
-Nie.
-Sam?-spytałam
musiałam wiedzieć.
-Tak,
możesz do niego wejść.-powiedziała.
-Ok, ale
nie mów mu, że przyszła ok?-spytałam, a ona przytaknęła. Wzięłam głęboki oddech
i zapukałam do drzwi.
-Proszę.-odezwał
się mój ojciec, więc weszłam.-Cześć córeczko, widzę, że przemyślałaś swoje
wczorajsze zachowanie.-powiedział.
-Cześć,
przyszłam z tobą porozmawiać.-powiedziałam i usiadłam na krześle naprzeciwko
ojca.
-O czym?
-Mogłeś
mnie uprzedzić, że chcesz mi przedstawić swoją dziewczynę.-powiedziałam
podkreślając słowo dziewczynę.
-Chciałem
zrobić ci niespodziankę.
-I
zrobiłeś tylko nie zbyt miłą.
-Dlaczego
taka jesteś?-spytał.
-Jaka?
-Taka
niemiła, wredna, wczoraj nie zrobiłaś najlepszego wrażenia.
-Mam to
gdzieś, ona cię nie kocha. Widziałeś jak wczoraj patrzyła na Zayna?
-Co ty
gadasz za bzdury? Ta ciąża uderzyła ci chyba do mózgu.-powiedział.
-Słucham?!
-To co
słyszysz mówię prawdę. Dziwię się, że Zayn jeszcze z tobą wytrzymuję, czasem
naprawdę jesteś nie do wytrzymania.-powiedział. Nie wierzę jak on tak może.
Jeszcze miesza w to moje dziecko.
-Nie
masz prawa tak do mnie mówić i nie mieszaj w to mojego dziecka.-powiedziałam
nieźle wkurzona. Jego słowa bardzo mnie zabolały.
-Mam
prawo, ty nie miałaś prawa się wczoraj tak zachowywać a jednak się zachowałaś.-powiedział.
-To moja
sprawa. Nie masz prawa mieszać w to Zayna.
-Mówię
prawdę.
-Co ty
możesz wiedzieć? Własna żona cię zdradzała i nigdy nie kochała, zdradzała cię i
chciała zostawić. Jestem ciekawa czy twoja kochaneczka o tym wie. Wie co
zrobiłeś mojej matce?!-krzyczałam, ojciec mnie spoliczkował.
-Zamknij
się, nic nie wiesz, a się wtrącasz.
-Pożałujesz,
że mnie spoliczkowałeś. Ona cię zostawi i jestem ciekawa co wtedy
zrobisz.-powiedziałam.
-O mnie się
nie martw. Lepiej martw się o swoją rodzinę.
-Niech
cię to nie interesuję. I trzymaj tą swoją dziwkę z daleka od Zayna, bo
pożałuję.-powiedziałam.
-Zostaw
Paulę w spokoju, jeśli będziesz tak źle ją traktować, to zapomnij że masz
ojca.-powiedział. Czy ja kurwa śnię? On powiedział to naprawdę? Nie wierzę.
Woli tą tanią dziwkę niż własną córkę i nienarodzonego wnuka.
-Sam
tego chciałeś, nie martw się ja już zapomniałam, że mam ojca, a i nie zbliżaj się
do mojego dziecka kiedy się urodzi. Nie zasługujesz, żeby je poznać. Zajmij się
tą dziwką, a o mnie zapomnij jakbym w ogóle nie istniała. Wybrałeś ją więc to twój
wybór. Cześć.-powiedziałam i wyszła mocno trzaskając drzwiami.
-Coś się
stało?-spytała zatroskana Samanta.
-Nie,
wszystko w porządku, cześć.-powiedziałam i weszłam do windy. Nie mogłam
wytrzymać i rozpłakałam się. Nigdy nie kłóciłam się tak z ojcem, ale musiała
pojawić się ona i wszystko zniszczyć. Winda zjechała na parking więc z niej
wyszłam i poszłam do samochodu. Odpaliłam silnik i ruszyłam w stronę domu.
Wyrzekł się mnie mój własny ojciec się mnie wyrzekł dla jakieś taniej dziwki,
która pewnie zdradza go za jego plecami. Tak płakałam. Tak mi łzy leciały, że
nie widziałam drogi przed sobą i wpadłam w poślizg. Uderzyłam chyba w drzewo i
uderzyłam głową o kierownicę. Nie pamiętam co było potem, bo straciłam
przytomność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz