środa, 2 lipca 2014

Rozdział 3

Kilka dni później
Przez ostatnie kilka dni źle się czułam, rano wymiotowałam czasem bolał mnie brzuch. Postanowiłam że pójdę do lekarza się zbadać. Bałam się że jestem chora na raka tak jak mama. Właśnie czekam w poczekalni aż będzie moja kolej.
-Pani Malik.-powiedziałam pani z recepcji na co ja wstałam i poszłam do gabinetu. Powiedziałam lekarce że ostatnio źle się czuję, boli mnie brzuch, czasem głowa, mam nudności, zapytałam czy mogę być w ciąży albo mieć raka, a ona powiedziała że najpierw zrobi mi USG, a jeśli nie będę w ciąży to zrobi mi inne badania aby określić co może mi być. Ciekawe jaka byłaby reakcja Zayna na wieść że jestem w ciąży, że będzie mieć dziecko.
-Proszę tutaj spojrzeć.-powiedziała lekarka wyrywając mnie z myśli. Spojrzałam na ekran, ale szczerze to nic tam nie widziałam tylko jakieś plamki.-To jest pani dziecko.-powiedziała widząc moją pytającą twarz.
-Naprawdę?-spytałam niedowierzając.
-Tak, naprawdę, jest pani w końcówce drugiego miesiąca.-powiedziała uśmiechając się.-Proszę się wytrzeć a ja w tym czasie wypisze pani receptę na witaminy.-powiedziała wstając, podała mi papier i poszła do swojego biurka, ja w tym czasie wytarłam brzuch i zapięłam guziki od swojej koszuli, a chwilę później usiadłam naprzeciwko pani doktor.
-Tutaj jest recepta, a tutaj zdjęcie pani dzidziusia.-powiedziała podając mi wymienione wcześniej rzeczy. Bardzo cieszyłam się z wieści że nie jestem na nic chora, ale byłam też szczęśliwa że będę mieć dziecko. Nie mogłam oderwać wzroku od zdjęcia z USG.-Za miesiąc proszę przyjść na kolejną wizytę dobrze?-spytała.
-Tak, i dziękuje za zdjęcie.-powiedziałam wstając i uśmiechając się do kobiety.-Do widzenia.-powiedziałam wychodząc. Wyszłam z budynku, wsiadłam do auta i pojechałam do firmy Zayna. Chciałam powiedzieć mu o dziecko. Miałam nadzieję że się ucieszy. Kiedyś rozmawiałam z Zaynem o dzieciach i nie przeszkadzał mu fakt że ja chciałam dziecko. Miałam 24 lata to co w wieku 50 lat miałabym urodzić dziecko? Wtedy nawet mogłabym nie przeżyć. Pół godziny później byłam już w windzie na ostatnie piętro gdzie był gabinet Zayna. Nie było Amy 35 letniej kobiety która jest jego sekretarką. Może poszła po kawe? Zresztą nieważne. Cała uśmiechnięta podeszłam do drzwi ale uśmiech szybko zszedł mi z twarzy kiedy usłyszałam Zayna i… mojego  ojca. Chyba się kłócili. Postanowiłam podsłuchać, skoro nie chcą mi powiedzieć prawdy to sama się dowiem.
-Nie powiedziałeś jej prawdy co?-spytał ojciec.
-Nie choć bardzo nalegała. Może lepiej powiedz jej prawdę? Nie możesz jej cały czas oszukiwać.-powiedział Zayn.-Dobrze wierz że jeśli jej nie powiesz sama dowie się prawdy, a wtedy trudniej będzie ci uzyskać jej wybaczenie.-powiedział Zayn.
-Dzięki za rady, ale nie skorzystam Zayn, nie może się dowiedzieć co zrobiłem jej matce.-powiedział. O kurwa, o co tu chodzi?
-Powiedz jej prawdę, bo ja później nie chcę się tłumaczyć za ciebie.-powiedział Zayn.
-Ciekawe co ty byś zrobił i jak się czuł na moim miejscu. Jak miałbyś powiedzieć swojej córce, że okłamywałeś ją że jej matka umarła na raka, tylko że znalazła sobie innego i chciała z nim odejść, zostawić męża i dziecko, a jak nie chciałem do tego dopuścić to chciała mnie zabić pistoletem, tylko że nie udało jej się bo zaczęliśmy się szarpać i pistolet wystrzelił i to ona dostała kulkę przez którą umarła. Chociaż może to i nawet lepiej przynajmniej Hana nie cierpiała tylko myślała że jej matka umarła na raka a nie że chciała uciec ze swoim kochankiem.-powiedział. Co? Ona chciała nas zostawić? Chciała zabić ojca? A może mnie też? Ojciec ją zabił? Nie, to chyba jakiś koszmar. Chcę się z niego obudzić. Nie kontrolowałam łez. Postanowiłam tam wejść i powiedzieć że wszystko słyszałam. Nacisnęłam klamkę, otworzyłam drzwi i cała zapłakana weszłam do środka. Ojciec domyślił się chyba że wszystko słyszałam bo miał zszokowany wyraz twarzy.

-Nie musisz udawać wszystko słyszałam.-powiedziałam, chciał mnie przytulić dotknąć nie wiem ale nie chciałam jego dotyku.-Nie dotykaj mnie!-krzyknęłam i odsunęłam się od niego.-Nie dotykaj.-powiedziałam ciszej. Zaczęło mi się kręcić w głowie. Zayn mnie przytulił, a ja odpłynęłam w jego ramionach. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz