Kilka
dni później
Przez
ostatnie kilka dni źle się czułam, rano wymiotowałam czasem bolał mnie brzuch.
Postanowiłam że pójdę do lekarza się zbadać. Bałam się że jestem chora na raka
tak jak mama. Właśnie czekam w poczekalni aż będzie moja kolej.
-Pani
Malik.-powiedziałam pani z recepcji na co ja wstałam i poszłam do gabinetu.
Powiedziałam lekarce że ostatnio źle się czuję, boli mnie brzuch, czasem głowa,
mam nudności, zapytałam czy mogę być w ciąży albo mieć raka, a ona powiedziała
że najpierw zrobi mi USG, a jeśli nie będę w ciąży to zrobi mi inne badania aby
określić co może mi być. Ciekawe jaka byłaby reakcja Zayna na wieść że jestem w
ciąży, że będzie mieć dziecko.
-Proszę
tutaj spojrzeć.-powiedziała lekarka wyrywając mnie z myśli. Spojrzałam na
ekran, ale szczerze to nic tam nie widziałam tylko jakieś plamki.-To jest pani
dziecko.-powiedziała widząc moją pytającą twarz.
-Naprawdę?-spytałam
niedowierzając.
-Tak,
naprawdę, jest pani w końcówce drugiego miesiąca.-powiedziała uśmiechając
się.-Proszę się wytrzeć a ja w tym czasie wypisze pani receptę na
witaminy.-powiedziała wstając, podała mi papier i poszła do swojego biurka, ja
w tym czasie wytarłam brzuch i zapięłam guziki od swojej koszuli, a chwilę
później usiadłam naprzeciwko pani doktor.
-Tutaj
jest recepta, a tutaj zdjęcie pani dzidziusia.-powiedziała podając mi
wymienione wcześniej rzeczy. Bardzo cieszyłam się z wieści że nie jestem na nic
chora, ale byłam też szczęśliwa że będę mieć dziecko. Nie mogłam oderwać wzroku
od zdjęcia z USG.-Za miesiąc proszę przyjść na kolejną wizytę dobrze?-spytała.
-Tak, i
dziękuje za zdjęcie.-powiedziałam wstając i uśmiechając się do kobiety.-Do
widzenia.-powiedziałam wychodząc. Wyszłam z budynku, wsiadłam do auta i
pojechałam do firmy Zayna. Chciałam powiedzieć mu o dziecko. Miałam nadzieję że
się ucieszy. Kiedyś rozmawiałam z Zaynem o dzieciach i nie przeszkadzał mu fakt
że ja chciałam dziecko. Miałam 24 lata to co w wieku 50 lat miałabym urodzić
dziecko? Wtedy nawet mogłabym nie przeżyć. Pół godziny później byłam już w
windzie na ostatnie piętro gdzie był gabinet Zayna. Nie było Amy 35 letniej
kobiety która jest jego sekretarką. Może poszła po kawe? Zresztą nieważne. Cała
uśmiechnięta podeszłam do drzwi ale uśmiech szybko zszedł mi z twarzy kiedy
usłyszałam Zayna i… mojego ojca. Chyba
się kłócili. Postanowiłam podsłuchać, skoro nie chcą mi powiedzieć prawdy to
sama się dowiem.
-Nie
powiedziałeś jej prawdy co?-spytał ojciec.
-Nie
choć bardzo nalegała. Może lepiej powiedz jej prawdę? Nie możesz jej cały czas
oszukiwać.-powiedział Zayn.-Dobrze wierz że jeśli jej nie powiesz sama dowie
się prawdy, a wtedy trudniej będzie ci uzyskać jej wybaczenie.-powiedział Zayn.
-Dzięki
za rady, ale nie skorzystam Zayn, nie może się dowiedzieć co zrobiłem jej
matce.-powiedział. O kurwa, o co tu chodzi?
-Powiedz
jej prawdę, bo ja później nie chcę się tłumaczyć za ciebie.-powiedział Zayn.
-Ciekawe
co ty byś zrobił i jak się czuł na moim miejscu. Jak miałbyś powiedzieć swojej
córce, że okłamywałeś ją że jej matka umarła na raka, tylko że znalazła sobie
innego i chciała z nim odejść, zostawić męża i dziecko, a jak nie chciałem do
tego dopuścić to chciała mnie zabić pistoletem, tylko że nie udało jej się bo
zaczęliśmy się szarpać i pistolet wystrzelił i to ona dostała kulkę przez którą
umarła. Chociaż może to i nawet lepiej przynajmniej Hana nie cierpiała tylko
myślała że jej matka umarła na raka a nie że chciała uciec ze swoim
kochankiem.-powiedział. Co? Ona chciała nas zostawić? Chciała zabić ojca? A
może mnie też? Ojciec ją zabił? Nie, to chyba jakiś koszmar. Chcę się z niego
obudzić. Nie kontrolowałam łez. Postanowiłam tam wejść i powiedzieć że wszystko
słyszałam. Nacisnęłam klamkę, otworzyłam drzwi i cała zapłakana weszłam do
środka. Ojciec domyślił się chyba że wszystko słyszałam bo miał zszokowany
wyraz twarzy.
-Nie
musisz udawać wszystko słyszałam.-powiedziałam, chciał mnie przytulić dotknąć
nie wiem ale nie chciałam jego dotyku.-Nie dotykaj mnie!-krzyknęłam i odsunęłam
się od niego.-Nie dotykaj.-powiedziałam ciszej. Zaczęło mi się kręcić w głowie.
Zayn mnie przytulił, a ja odpłynęłam w jego ramionach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz